środa, 5 sierpnia 2015

Wakacje trwają w najlepsze

Jest trochę późno, jutro mamy wycieczkę do Bielska-Białej. Postanowiłem jednak włączyć laptopa i napisać nowy wpis na blogu.
Mieszkamy w wielkiej góralskiej chacie w Brennie, gdzieś koło Wisły, Ustronia i Szczyrku. Oczywiście jest tu wi-fi, ale z zasięgiem Orange trochę gorzej. Wczoraj gdy na balkonie czytałem książkę (19 razy Katherine Johna Greena), przyszedł do mnie sms (co mnie bardzo zdziwiło). Okazało się, że mój telefon może wyłapać jedną kreskę zasięgu (przy odrobinie szczęścia nawet dwie, haha).
Dziś akurat wjechaliśmy kolejką linową na (Małą) Czantorię, a później przeszliśmy pieszo na tę wyższą, Wielką Czantorię. Tam kupiłem sobie kilka czeskich pocztówek i przybiłem pieczątki do Dzienniczka podróży. Następnie udaliśmy się do schroniska po stronie czeskiej (ok. 10 min drogi), gdzie zjedliśmy obiad. Jeszcze przed zjazdem kolejką w dół, przejechałem się dwa razy na letnim torze saneczkowym.
Kolejka linowa
Na Wielkiej Czantorii (995 m n.p.m.)
Tor saneczkowy


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz